Powrót
Dlaczego potrzebowałam takiego finału „Stranger Things”?

Dlaczego potrzebowałam takiego finału „Stranger Things”?

Marta Regiewicz
Autorka tekstu
Marta Regiewicz
Adrianna Smug
Korektorka
Adrianna Smug
Instagram
Barbara Kuliga
Autorka grafik
Barbara Kuliga
Instagram
19 marca 2026

Dlaczego potrzebowałam takiego finału Stranger Things?

1 stycznia, wejście w nowy rok i w drugą połowę lat 20. XXI w. Oprócz samej nazwy okresu, lista podobieństw do zeszłego stulecia jest paradoksalnie ogromna: zaczynając od podejścia do sztuki (awangarda wciąż trwa i ma się świetnie) kończąc na polaryzacji oraz stabilizowaniu się tendencji faszystowskich, to życie w ciągłym napięciu, szybko zmieniającym się świecie, a także przeświadczeniu, że cokolwiek byśmy nie robili, to i tak będziemy za późno.

Kiedy wychodził pierwszy sezon Stranger Things w 2016 r. wcale nie byłam w lepszym momencie życia niż jestem teraz. Ba, pewnie pod wieloma względami było nawet gorzej. Jednak wspomnienia mają do siebie to, że z czasem się zamazują, tworząc nostalgię. Tak oto na przykład nasi dziadkowie z łezką w oku wspominają czasy jak to lepiej było, jak stali w kolejkach po ocet – różowe okulary czasu są bardzo zdradliwe.

Zaczęliśmy romantyzować „epokę tumblr 2016”, tak jak starsi romantyzują lata 80. To nie tak, że okres 2016-2020 był łatwiejszy, bardziej kolorowy czy wspanialszy. To nie tak, że razem z wejściem w lata 20. wstąpiliśmy do czarnej dziury wiecznego cierpienia. Po prostu marzymy przeszłością. Pewnie jak rozpoczną się lata 30., to z takim samym utęsknieniem będziemy patrzeć na okres, w którym jesteśmy teraz – to są głupie oczywistości. Wróćmy lepiej do serialu.

A czy nie na nostalgii ten serial się przede wszystkim opiera? Dlaczego więc ta nostalgia tak dobrze grała w 2016 r. a tak źle w 2025? Postawię swoją tezę — która jak nabardziej może być zupełnie nieprawdziwa — zaczęliśmy mieć własną nostalgię i serial, który tę nostalgię budował w 2016 r. przychodzi do nas 9 lat później i przypomina się, pokazuje się – ale nie we wspomnieniach czy rewachu, tylko z czymś nowym (i przy okazji kończąc się). Dochodzimy do zgrzytu – chcemy powrócić 9 lat wstecz, ale już nie możemy, ten serial nie jest już tym samym. Nostalgie zaczęły się na nawzajem zżerać, a coś na co czekaliśmy tyle lat, okazało się tak proste, za proste.

Dlaczego szczęśliwe zakończenie jest rozczarowaniem? Rozumiem że scenariusz jest słaby, rozumiem, że wiele wątków zostało źle zagranych i pominiętych. Rozumiem rozczarowanie. Ale osobiście uważam, że to cudownie że mamy szczęśliwe zakończenie, gdzie każdy odnajduje siebie oraz z nadzieją patrzy w przyszłość. I to jest piękna nauka, nostalgia jest super, jeśli nie truje nam teraźniejszości. Trzeba więc wziąć przykład z bohaterów i pogodzić się z tym, że jesteśmy w drugiej połowie lat 20. i również z nadzieją patrzeć w przyszłość, ponieważ jest ona zwyczajnie nieunikniona.