
Gdzie zaczyna się człowieczeństwo? – „Frankenstein”, reż. Guilermo del Toro
Czy potworność rodzi się z czynów, czy z intencji? Czy samotność może być źródłem zła? Czy społeczeństwo ma moralne prawo odrzucać to, czego nie rozumie? Na ile „inność” usprawiedliwia strach i przemoc?
Photo by Ken Woroner/Netflix - © 2025 Netflix, Inc.
,,Frankenstein’’ Mary Shelley opowiada historię Victora Frankensteina – naukowca opętanego ideą pokonania śmierci. W imię swoich ambicji tworzy on istotę z części martwych ciał, lecz przerażony skutkiem własnego eksperymentu porzuca swoje dzieło. Del Toro konsekwentnie przesuwa środek ciężkości z sensacji na… empatię. Potwór, zamiast funkcjonować jako figura grozy, staje się lustrem, w którym odbija się społeczeństwo z jego wszystkimi wadami. Mogę z pełną świadomością stwierdzić, że adaptacja Guillerma del Toro to studium odpowiedzialności, samotności i przemocy. Zamiast prostego straszaka, reżyser stawia pytanie, które spaja całą historię: kto tu naprawdę jest potworem?
Photo by Ken Woroner/Netflix - © 2025 Netflix, Inc.
Obraz często mówi więcej niż dialog. Nie ma w tym filmie kadru, który nie mógłby funkcjonować jako osobne dzieło sztuki. Każda scena jest starannie skonstruowana, jakby obraz żył własnym życiem – od gestu Stworzenia dotykającego własnego odbicia, po subtelne nawiązania do klasycznych dzieł Michała Anioła czy Caravaggia. Reżyser dyskretnie splata film z historią sztuki, używając znanych motywów.
Osada i Horatio na Cmentarzu - Czaszka Yoricka - Scena Gravedigger - F. Wentworth.
zdjęcie Ken Woroner/ Netflix
Stworzenie Adama - Michał Anioł
Niewierny Tomasz - Michelangelo Merisi da Caravaggio
,,Frankenstein’’ Guillerma del Toro pozostawia widza z niewygodnymi pytaniami: czy możemy oceniać Stworzenie ludzkimi kryteriami? A może prawdziwym potworem jest świat, który nie potrafi zrozumieć inności? Co tak naprawdę definiuje człowieczeństwo – wygląd, czyny, czy empatia?
Zdjęcie za zgodą Netflixa - © 2025 Netflix, Inc.