Powrót
Jury Nagrody Literackiej “Nike” zdecydowało – laureatem 30. edycji został Szczepan Twardoch

Jury Nagrody Literackiej “Nike” zdecydowało – laureatem 30. edycji został Szczepan Twardoch

W tym roku statuetka Nike, skrzydlatej bogini zwycięstwa, trafiła w ręce Szczepana Twardocha, który walczył o nią w finale już cztery razy. Powieścią, która zapewniła mu podwójną wygraną okazał się być „Null”. Czym wyróżniła się książka i co powinniście wiedzieć o samej nagrodzie?

Aleksandra Węgrzyn
Autorka tekstu
Aleksandra Węgrzyn
Emilia Kwiatkowska
Korektorka
Emilia Kwiatkowska
Barbara Kuliga
Autorka grafik
Barbara Kuliga
Instagram
15 października 2026

Jury Nagrody Literackiej “Nike” zdecydowało – laureatem 30. edycji został Szczepan Twardoch

Bogini zwycięstwa – czyli kto?

Literacka Nagroda “Nike” po raz pierwszy przyznana została 30 lat temu Wiesławowi Myśliwskiemu za wspaniały Widnokrąg. Miała być odpowiedzią na słynnego brytyjskiego Bookera. Od tego czasu pierwsza niedziela października, kiedy to jury wręcza zwycięzcy zaprojektowaną przez Kazimierza Gustawa Zemłę statuetkę nawiązującą do greckiej bogini zwycięstwa, stała się jednym z najważniejszych dni w kalendarzu polskiego świata literackiego i jego obserwatorów. Choć wygrywały ją już tomiki poetyckie, eseje i reportaże, skupia się ona szczególnie na promowaniu powieści, a do jej laureatów należą między innymi Czesław Miłosz, Wisława Szymborska, Tadeusz Różewicz, Dorota Masłowska czy Andrzej Stasiuk, a także Olga Tokarczuk, która otrzymała nagrodę dwukrotnie – w roku 2008 oraz 2015.

Oprócz głównej nagrody od początku istnienia konkursu przyznawana jest również nagroda publiczności, wybierana w Plebiscycie Czytelników “Gazety Wyborczej”. W 1997 jako pierwsza otrzymała ją Olga Tokarczuk za powieść Prawiek i inne czasy, a w tym roku została ona przyznana Szczepanowi Twardochowi. Sytuacja, w której ten sam autor otrzymał obie nagrody, miała wcześniej miejsce już dziewięć razy. Bycie wybranym zarówno przez jury, jak i czytelników to niezaprzeczalnie duże wyróżnienie, którego nie powstydziłby się żaden pisarz. 

Kto może zostać nominowany do “Nike”?

Jeśli ambicja podpowiada wam, że sami napisalibyście coś wystarczająco dobrego, aby znaleźć się w gronie nominowanych, musicie poznać jej wymagania. Przede wszystkim, nie możecie być martwi, ponieważ na  Literacką Nagrodę “Nike”, w związku z jej misją promowania polskiej literatury współczesnej liczyć mogą wyłącznie żywi autorzy. Jeśli zaś chodzi o gatunki literackie panuje absolutna wolność – o statuetkę mogą zawalczyć między innymi: tomik poetycki, powieść, pamiętnik, esej lub autobiografia. 

W corocznym plebiscycie wybierane są książki wydane w roku poprzedzającym jego daną edycję. Nie mogą to być opracowania ani prace zbiorowe  – wygrywa tylko jeden autor i jego jedna pozycja. Konkurs podzielony jest na trzy etapy, które rozgrywają się od maja do października. Na początku jury wybiera 20 nominacji, spośród tytułów zgłoszonych przez wydawców książek. Z tej grupy do finału dostaje się siedmiu finalistów. W tym roku, obok Szczepana Twardocha, do walki o nagrodę stanęli również Anna Bikont, Dorota Grabek, Justyna Kulikowska, Krzysztof Łapiński, Weronika Murek i Zyta Rudzka. Zwycięski autor, oprócz statuetki otrzyma nagrodę pieniężną w wysokości 100 tys. złotych. 

A w końcu Null

Krzykliwa neonowa żółć i budowa anatomiczna Konia – podobno nie powinniśmy oceniać książki po okładce, ale w tym przypadku mówi nam ona bardzo wiele o tym, co znajdziemy w środku. Szczepan Twardoch wrzuca czytelników w brudną, krwawą i cuchnącą rzeczywistość błotnistych okopów i ciemnych piwnic, które wraz z nimi stają się świadkami beznadziei wojny. Nie ma mowy o wygładzonych obrazach, romantycznych pieśniach i jednoznacznym bohaterstwie. Nadziei też pozostało niewiele, chociaż wciąż jeszcze tli się gdzieś jak przygasająca lampa w opuszczonym w pośpiechu starym domostwie, nad którym lata bezosobowy statek powietrzny.

Powieść może zaskoczyć rzadko spotykaną narracją drugoosobową, zbliżającą nas do głównego bohatera – historyka, który w swoim życiu odwiedził parę luksusowych miejsc i radził sobie w życiu pozornie całkiem dobrze jak na humanistę. Jak to często u Twardocha bywa, Koń (pseudonim bojowy), którego prawdziwego imienia nie jest nam dane poznać, jest człowiekiem o niepewnej tożsamości narodowej. Jego dziadek wstąpił w młodości do SS-Galizien, a później walczył w szeregach UPA, babka zaś była Niemką, z którą ożenił się po przesiedleniu w ramach akcji “Wisła”. Ojciec Konia głównie milczał o przeszłości rodziny, zresztą sam przekonywał, że czuje się Polakiem i Europejczykiem. Kim zaś czuje się Koń? Trudno powiedzieć, wiemy jednak na pewno, że po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny wstąpił do ukraińskich sił zbrojnych, aby walczyć z rosyjskim najeźdźcą, uciekając przed czymś bliżej nieokreślonym i szukając czegoś nieokreślonego – może odkupienia, a może śmierci.

Koń z fotela operatora dronów trafia w końcu do “jamy” na tytułowym nullu, czyli pierwszej linii frontu, gdzie spotykamy go na początku powieści ukrywającego się ze swoim przejściowym towarzyszem Szczurem. Stamtąd cofamy się w jego wspomnienia, przeżywamy nawet z nim historię miłosną, ale przede wszystkim zanurzamy się w nieoczywistym świecie ludzi, którzy znaleźli się w samym środku wojny i muszą coś ze sobą zrobić. Szczepan Twardoch przedstawia nam wachlarz postaci o różnych przeżyciach i motywacjach, czasem nie takich, jakimi chcielibyśmy je widzieć – są one tym bardziej realne, biorąc pod uwagę wielokrotne wizyty autora na ukraińskim froncie, które stały się bezpośrednią podstawą powieści uhonorowanej w tegorocznym plebiscycie. 

Wojna zawsze była moim tematem i kiedy wybuchła ta, zaczęła mnie ku sobie ciągnąć, magnetycznym przyciąganiem, któremu nie umiałem się oprzeć. Kolejny moment, w moim życiu, to że jestem już dojrzałym pisarzem, wiąże się z faktem, że szeregu moich śmiesznych kompetencji, które przez przypadek udało mi się zdobyć wcześniej, sprawił, że kiedy zetknąłem się z tą wojną bezpośrednio, to potrafiłem sobie z tym radzić i zawiązać bliższe relacje z ludźmi, którzy się tą wojną zajmują. Ta powieść nie ma sprawy, nie ma tezy, nie walczy o coś, to jest powieść napisana po to, żeby mówić prawdę. Wierzę, że od tego jest literatura. Wierzę w sprawę zwycięstwa Ukrainy, w tej sprawie robię inne rzeczy, do czego i państwa zachęcam, ale literatura to jest coś innego. Wierzę, że nie mamy lepszego środka do namysłu nad ludzką kondycją niż powieść. Bardzo w to wierzę - tak swoje zwycięstwo podsumował sam autor podczas  jubileuszowej gali wręczenia Nagrody “Nike” w gmachu Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego.

Null to książka przede wszystkim potrzebna. Mówi o tym, o czym wielu wolałoby milczeć i obnaża rzeczywistości, której czasem wolelibyśmy nie widzieć. Twardoch świetnie operuje słowem, a nietypowa narracja pochłania czytelnika niezwykłą dynamiką i naturalnością. Wydać się może, że rzeczywiście dane nam jest zajrzeć w głąb niespokojnych myśli Konia. Choć w książce z pozoru nie dzieje się zbyt wiele, a wojna przeraża również swoją monotonią, czyta się ją szybko i trudno się od niej oderwać. To nie jest tylko powieść o wojnie, chociaż zdecydowanie to ona jest w niej najważniejsza, ale też o śmierci, zatraceniu i rezygnacji, a także życiu i nadziei, która mimo wszystko gdzieś jeszcze tli się w tym rozpadającym się wiejskim domostwie.