
Międzynarodowy Dzień Pamięci o Katastrofie w Czarnobylu
Dziś – 26 kwietnia – obchodzimy Dzień Pamięci o Katastrofie w Czarnobylu. Równo 40 lat temu wydarzenia z Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej zmieniły świat na zawsze.
25 kwietnia 1986 roku wdrożono planowany na ten dzień test czwartego bloku działającego reaktora. Miało to na celu zwiększenie bezpieczeństwa elektrowni jądrowej w sytuacji zagrożenia. Test miał trwać minutę i wykazać, jak długo podczas awarii będzie produkowana energia elektryczna przy awaryjnym sterowaniu reaktorem. Wszystko było przygotowane, pracownicy z porannej zmiany zostali uprzedzeni i zapoznani z procedurami. Jednakże, jak można się domyślić, nie wszystko przebiegło zgodnie z planem.
W czasie poprzedniej, nocnej, zmiany grupa specjalistów pod nadzorem Anatolija Diatłowa, zgodnie z ustaleniami przystąpiła do obniżania mocy reaktora do poziomu 50%. Otrzymali też informację z dyspozytorni mocy z Kijowa, że jedna z elektrowni przerwała produkcję i termin testu musi zostać przesunięty, ze względu na potrzebę wyrównania dostawy energii.
Zgodnie z planem, nocna zmiana miała jedynie czuwać nad systemem chłodzenia wyłączonego już rano reaktora. Żaden z pracowników nie był przygotowany na zaistniałą sytuację – także instrukcje przygotowane przez poprzedników były pełne odręcznych poprawek i skreśleń. Próby w czwartym bloku miały odbywać się przy mocy 700 MW, lecz przez pomyłkę jednego z operatorów moc spadła do zaledwie 30 MW – w przypływie emocji i stresie spowodowanym brakiem planu na działanie podniesiono moc reaktora, chcąc wyrównać braki energii.
Niestety, przy szybkim zmniejszeniu mocy reaktor zaczął nieprawidłowo funkcjonować. Nadmiernie zaczął się wydzielać ksenon 135 (to najsilniejsza znana trucizna jądrowa, pochłaniająca neutrony, które mają znaczący wpływ na pracę reaktorów jądrowych). To wywołało ponowny spadek mocy. Ze względu na wyłączone systemy bezpieczeństwa, pracownicy nie byli świadomi, co ich czeka. Ostatnim pomysłem operatorów było wlanie dużej ilości wody, by obniżyć temperaturę rdzenia reaktora. Moc spadła, zatem w celu zwiększenia poziomu energii usunięto pręty kontrolne, co (przy już niebezpiecznie pracującym reaktorze) doprowadziło do skrajnej niestabilności i następnie – wybuchu. Kompletnie zniszczony rdzeń reaktora wszedł w kontakt z chłodziwem, co sprawiło że powstała mieszanka wodoru i tlenu w skali 2:1 – efektem było wysadzenie pokrywy ochronnej reaktora, która ważyła około 1200 ton. Wybuch ten i rozprzestrzeniający się pożar wywołały ogromny wyrzut radioaktywnych cząstek do atmosfery i zapłon grafitowych bloków izolujących reaktor.
Nikt wtedy nie wiedział, jak ogromną skalę ma to zdarzenie oraz jakie będzie niosło za sobą skutki. Kiedy na miejscu pojawili się strażacy, byli przekonani, że są potrzebni tylko do ugaszenia wielkiego pożaru. Nikt nie poinformował ich o kontakcie z radioaktywnym pyłem.
Pierwszym pomysłem na ugaszenie płonącego grafitu, który następnie wdrożono w działanie, było zasypanie dołu piaskiem, gliną, dolomitem i ołowiem. Materiały zrzucano z helikopterów, miały one stopić się i stworzyć zwartą masę. Następnie, po wstępnym ugaszeniu ognia, starano się „zamieść” porozrzucane promieniotwórcze materiały do budynku reaktora. Ochotnicy, mimo pełnego, choć prowizorycznego zabezpieczenia mogli przebywać na dachu maksymalnie przez kilkadziesiąt sekund – każdy został napromieniowany dawką tolerowaną przez ludzki organizm – stąd duże rotacje i spora liczba zespołów sprzątających.
Kolejnym etapem zabezpieczenia budynku przed następnym wybuchem było wykopanie około 150-metrowego tunelu pod reaktorem. Celem było zainstalowanie tam systemu chłodzenia, aby uniknąć skażenia wód gruntowych. Do tego zadania zwrócono się o pomoc do górników z Tuły. Wykopali oni tunel, a następnie wybudowali „betonową poduszkę” odgradzającą topiący się reaktor od wody. Praca zajęła im 36 dni.
Górnicy, aby ograniczyć szkodliwe promieniowanie pracowali w trzygodzinnych zmianach. Początkowo korzystali z maszyn, jednak im bliżej reaktora, tym częściej używali kilofów i łopat. W tunelu była tak wysoka temperatura, że praca odbywała się nago, by móc swobodniej się poruszać i oddychać. Niestety, powodowało to także dodatkowe zagrożenie dla pracowników, gdyż nie mieli oni masek.
Na tragedię, jaka zdarzyła się w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej, złożyło się wiele czynników. Jednym z nich była dezorganizacja i chaos w dokumentach – zmiana pracownicza z nocy nie była przygotowana do testu, który miał się odbyć w ciągu dnia. Następnie przełożony termin testu, praca pod presją czasu i wreszcie strach przed przełożonymi. Lawina błędów i przypadkowych zdarzeń doprowadziła do katastrofy jądrowej, której skutki są odczuwalne do dziś. Przez to, że operatorzy nie mieli pojęcia, że reaktor utracił stabilność, wciąż wykonywali polecenia.
Skutkiem nieszczęścia było wiele ofiar śmiertelnych. Choroba popromienna i poparzenia spowodowały śmierć 31 osób – pracowników elektrowni i strażaków. 650 tysięcy osób, tak zwanych „likwidatorów”, czyli żołnierzy i ochotników biorących udział w akcji porządkującej teren zostało narażonych na promieniowanie, a w 2005 roku ponad milion niepełnoletnich i 2 miliony osób dorosłych posiadało status osoby poszkodowanej w wyniku tej katastrofy. Po wybuchu, dookoła reaktora została wyznaczona zamknięta strefa, na powierzchni 2500 kilometrów kwadratowych. Następna strefa w promieniu 10 kilometrów od elektrowni nazwana została „strefą szczególnego zagrożenia”, a kolejna, w promieniu 30 kilometrów była „strefą o najwyższym stopniu skażenia”. Wokół Czarnobyla często znajdowano zwierzęta, które uległy różnym mutacjom. Także ziemia i roślinność ucierpiały – skażenie było tak wysokie, że nic tam nie rosło. Wszyscy mieszkańcy Prypeci zostali „tymczasowo” ewakuowani, jednak, jak można się domyślić, nigdy nie wrócili oni do swoich domów. Wysiedlono około 300 tysięcy osób mieszkających w promieniu od 100 do 200 kilometrów od elektrowni.
Reakcja władzy na katastrofę ujawniła bezwład decyzyjny, chaos oraz brak odpowiedzialności decydentów. Oficjalna propaganda mówiła o nieszkodliwym wybuchu pożaru na dachu elektrowni, szybkim ugaszeniu go przez strażaków i zażegnaniu kryzysu. Na dowód, że nic się nie dzieje, nie zrezygnowano z organizowanego w Kijowie pochodu pierwszomajowego. W Polsce 28 kwietnia, w Mikołajkach, zarejestrowano w powietrzu aktywność promieniotwórczą ponad pół miliona razy większą niż normalnie. W ciągu kilku następnych godzin spływały raporty mówiące o nadciągającej radioaktywnej chmurze. 29 kwietnia komisja rządowa podjęła decyzję o podaniu płynu Lugola dzieciom i młodzieży w województwach, nad którymi przeszła radioaktywna chmura. W wyniku akcji jodowej 18,5 miliona ludzi przyjęło płyn Lugola – był to jeden z przypadków w PRL, kiedy władze polskie, pomimo oficjalnych sowieckich zaprzeczeń podjęły działania w interesie bezpieczeństwa własnych obywateli.
Jak Czarnobyl wygląda obecnie? Zarówno on, jak i Prypeć, określane są mianem miast-widm (choć podobno niektórzy wrócili i tam mieszkają). Nad zniszczonym reaktorem zbudowano sarkofag, który blokuje wydostawanie się niebezpiecznych pierwiastków. Jako, że radziecka konstrukcja zaczęła się z czasem rozsypywać, w 2016 roku Ukraina, przy wsparciu Unii Europejskiej, zbudowała nowy sarkofag, który chroni reaktor do dziś.
Teren do dziś pozostaje zamknięty, ponieważ, ze względu na ogromne koszty, szkody tej katastrofy nie zostały usunięte. Miejscowość Prypeć stała się atrakcją turystyczną (można tam spotkać fanów Urbex – urban exploration).
Choć wybuch w Czarnobylu miał miejsce 40 lat temu, nadal budzi on niepokój. Historia katastrofy czarnobylskiej była opisywana w książkach i filmach. Wyżej opisane wydarzenia bardzo dokładnie, minuta po minucie, ukazuje amerykańska produkcja platformy HBO Max, o tytule „Chernobyl”, z 2019 roku. Miniserial składa się z 5 odcinków, i przedstawia fabularyzowaną historię katastrofy w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Produkcja została częściowo oparta na książce Swiatłany Aleksijewicz, pt. „Krzyk Czarnobyla”.
Po premierze amerykańskiego serialu, tygodnik „Moscow Times” podał, że państwowe media w Rosji uruchomiły „krucjatę przeciwko serialowi”. Według nich, produkcja ma zawierać kłamstwa i manipulacje. Dwa lata później, w 2021 roku w kwietniu, premierę miał rosyjski film pt. „Czarnobyl 1986”, będący odpowiedzią na amerykańską produkcję. W przeciwieństwie do miniserialu ten film praktycznie pomija kwestie historyczne i polityczne. To po prostu stworzona z hollywoodzkim rozmachem romantyczna przygoda. W tle oczywiście dochodzi do awarii jądrowej w Czarnobylu, przez co główny bohater – były strażak – zostawia rodzinę, by ratować kraj.
Bibliografia:
https://www.kalbi.pl/kalendarz-swiat-nietypowych-kwiecien
https://ncbj.edu.pl/zasoby/awarie/20110726_czarnobyl-1.pdf
https://www.srtech.pl/artykuly/dozymetria/wybuch-w-czarnobylu?srsltid=AfmBOoqPnVNhEFI0bIQ4U_0JgtCFwAt73gSocmAulD_gumQGzQg6Cbce
https://licznikgeigera.pl/gornicy-w-czarnobylu-tak-wygladala-ich-praca/
https://nettg.pl/podczas-akcji-ratowniczej-w-czarnobylu-w-1986-r-gornicy-odegrali-jedna-z-kluczowych-rol
https://wydarzenia.interia.pl/zagranica/news-czarnobyl-nie-podoba-sie-rosjanom-kreca-wlasna-wersje,nId,3030364
https://newonce.net/artykul/katastrofa-c
zarnobyl-1986-to-rosyjska-odpowiedz-na-hit-hbo