
„Oddaj ją” 2025 – czy film tak dobry jak mówią?
„Oddaj ją” 2025 – film tak dobry jak mówią?
Dzieło reżyserów, a zarazem dwóch braci – Danny’ego i Michaela Philippou, w oryginalnym tytule „Bring her back” weszło na duże ekrany w maju 2025 roku. Media bardzo pozytywnie wypowiadają się na temat tego filmu, produkcja otrzymała również dwie nominacje:
- •
Super Awards – za najlepszy horror,
- •
Super Awards – dla najlepszej aktorki w horrorze – Sally Hawkins.
Przyjrzyjmy się zatem nieco bliżej temu filmowi i sprawdźmy, czy jest faktycznie tak dobry, jak mówią.
Na początku poznajemy głównych bohaterów – 17-letniego Andy’ego i jego młodszą, niedowidzącą siostrę, Piper. Historia rozpoczyna się w momencie, gdy chłopak znajduje pod prysznicem ich martwego ojca. Rodzeństwo, przy pomocy pracownicy socjalnej – Wendy, zostaje przygarnięte przez nieco ekscentryczną opiekunkę, Laurę, zajmującą się też niemym chłopcem o imieniu Oliver. Od razu można wyczuć, że chłopiec jest nieswój, a Laura zachowuje się, jakby niczego nie zauważała. Już pierwsze minuty filmu dają odczuć atmosferę niepokoju, muzyka także sprawia, że ciarki przechodzą po plecach.
Kolejne sceny ujawniają nam, że Laura oraz jej zachowanie mocno niepokoją Andy’ego – kobieta faworyzuje jego młodszą siostrę, podważa stan i zdrowie psychiczne chłopca, sugerując mu, że nie da rady zaopiekować się siostrą (po ukończeniu osiemnastu lat chciał on ubiegać się o prawną opiekę nad Piper). Ukazywane nam sceny są pełne niezręczności, dyskomfortu i niepewności, co nastąpi później – szczególnie widoczne jest to w scenie, gdy Laura oddaje mocz do wiaderka, a następnie wylewa go na spodnie śpiącego Andy’ego. Bracia Phillipou zadbali, abyśmy oglądając te sceny, czuli obrzydzenie i trzeba przyznać, że udało im się to fenomenalnie. Skrzywione miny w trakcie oglądania filmu są gwarantowane.
Także postać Olivera, chłopca, o którym wiemy tyle, że jest niemy oraz bardzo wycofany, sprawia, że jako widzowie chcemy wiedzieć o nim więcej, a jednocześnie – aby zniknął z ekranu. Patrząc na niego, ma się bardzo duże odczucie dyskomfortu i niepokoju.
Oliver, grany przez Jonaha Wrena Phillipsa jest postacią rewelacyjnie napisaną oraz przedstawioną. Młody aktor niezwykle przekonująco odgrywa rolę chłopca, którego, jak się dowiadujemy, miał opętać demon. Laura, przeprowadzając na Oliverze różnego rodzaju rytuały miała na celu skrzywdzić chłopca oraz zawrzeć pakt z diabłem. Ujęcia, kadry i sceny z Oliverem są wręcz odrażające – dla osób nielubiących krwawych scen oraz powyginanych części ciała, film może okazać się zbyt brutalny. Kadrów mamy takich wiele, jak chociażby gryzienie noża, duszenie kota czy próba zjedzenia drewnianego blatu w kuchni.
Ale wyjaśnijmy, skąd tak dziwne zachowanie Laury wobec rodzeństwa. Kobieta miała kiedyś córkę, Cathy. Dziewczynka nieszczęśliwie utonęła w basenie na posesji swojego domu. Laura nigdy nie pogodziła się ze stratą dziecka, przez co odszukała amatorskie filmy ukazujące okultystyczne rytuały wskrzeszenia. Celem było odtworzenie momentu śmierci Cathy i przywrócenie jej do życia poprzez ofiarę z opętanego Olivera. Łatwo zatem wyjaśnić, skąd wcześniej wspomniana faworyzacja Piper. Dziewczyna jest w tym samym wieku, w którym była Cathy w chwili śmierci – jej ciało ma być naczyniem dla duszy córki Laury.
Jak kończy się film „Oddaj ją”? Można powiedzieć, że happy endem, chociaż nie dla każdego z bohaterów. Andy’emu co prawda udaje się uciec i przekonać Wendy, że nie są bezpieczni w domu Laury, ale niestety kończy się to śmiercią zarówno chłopca, jak i pracownicy socjalnej. Szczęśliwie widzimy Piper odjeżdżającą wraz z policjantką, Olivera również udaje się uratować i wróci on do swojej prawdziwej rodziny. Co do Laury i jej córki, ostatnia scena ukazuje nam basen, a w nim kobietę tulącą zwłoki swojego martwego dziecka, którego nie udało się „ocalić”.
Produkcja braci Phillipou jest z pewnością jednym z lepszych filmów 2025 roku. Reżyserowie zostali zauważeni na polu filmowym dzięki dziełu „Mów do mnie!” z 2022 roku. Film dostał nagrodę Saturna za najlepszy horror, aż osiem nagród AACTA oraz wiele nominacji zarówno za stroje, scenariusz, jak i grę aktorską. Kiedy zatem pojawiła się informacja, że powstaje nowy film tych samych twórców, zainteresowanie wzrosło.
Pozostając dalej w temacie nagród – nominacja do Super Awards dla aktorki Sally Hawkins (postać Laury) jest jak najbardziej zasłużona. Hawkins odegrała swoją rolę niezwykle przekonująco. Patrząc na nią w roli matki, zatraconej w chęci odzyskania swojej martwej córki, można dostrzec ból i cierpienie po stracie, a także rosnącą nienawiść do rodzeństwa za ich „szczęście”, że nie doświadczyli tyle smutku co ona. W wielu scenach widać jej przeciągłe spojrzenia, matczyną miłość w kierunku Piper oraz zawiść do Andy’ego. W przypadku Olivera uczucia kobiety z początku są niejasne. Wraz z oglądaniem filmu, a potem zakończeniem, dowiadujemy się, że chłopiec był dla niej jedynie narzędziem do odzyskania córki.
Po obejrzeniu filmu czułam głównie smutek i zdegustowanie. Dopiero po przemyśleniu kilku scen, gry aktorskiej oraz zrozumieniu, jakie jest prawdziwe przesłanie, kryjące się za przemocą, krwią, krzykami i obrzydliwościami ukazanymi na kadrach filmu, zmieniłam swoje nastawienie. Bracia Phillipou ukazali naturę człowieka cierpiącego po utracie ukochanej osoby w niezwykle dokładny sposób. Laura, do głębi pogrążona w żałobie, jest gotowa zrobić dosłownie wszystko, aby odzyskać córkę. Także wątek niedowidzącej Piper – gdy dziewczynka już nie wie, komu tak naprawdę wierzyć – ukazuje nam wrażliwość oraz niewinność, a ponadto wysuwa nam na pierwszy plan jej bezbronność. Jej niepełnosprawność – niedowidzenie – jest również metaforą niepełnej percepcji rzeczywistości.
Czy poleciłabym ten film? Tak i nie. Nie obejrzałabym go ponownie. Reżyserowie stworzyli smutną historię i przekazali ją w niesamowity sposób. Ujęcia i kadry są wspaniale zbudowane, niepokój oraz dyskomfort przy oglądaniu filmu jest bardzo odczuwalny, co zdecydowanie wychodzi na plus (szczególnie, że mamy w końcu do czynienia z horrorem). Natomiast nie każdemu pasują sceny rodem ze stylu gore. Moim zdaniem, wiele z nich zostało przesadnie ukazanych i spokojnie można było przedstawić je na zasadzie niedomówienia. Uważam jednak, że warto zapoznać się bliżej z tą produkcją, chociażby dla muzyki, umiejętnego budowania napięcia i nie tak banalnego scenariusza, jaki można znaleźć w niejednym horrorze.