
Poetka jako tekściarka – czyli trochę o muzycznym wydaniu Wisławy Szymborskiej
Poetka jako tekściarka – czyli trochę o muzycznym wydaniu Wisławy Szymborskiej
Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.
Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.
Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.
Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.
Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?
Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne.
Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.
1. Tego wiersza chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest to jeden z najbardziej znanych utworów Wisławy Szymborskiej, który zwraca uwagę również tym, że doczekał się wielu muzycznych adaptacji. Stanisław Soyka, Maanam, Andrzej Lampert, Łucja Prus czy sanah – wspólnym mianownikiem wymienionych artystów stał się wiersz noblistki.
Dlaczego więc wykonawcy sami posiadający umiejętności tekściarskie albo mający dostęp do najlepszych songwriterów w kraju, sięgają po utwór, który został już wykorzystany tyle razy? Czy to zwykłe oddanie hołdu wybitnej poetce, czy może kryje się za tym coś więcej?
2. W biografii Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej, Michał Rusinek tak opisuje rzeczywistość Szymborskiej po otrzymaniu prestiżowego wyróżnienia:
Sypią się propozycje. Nie tylko te oczywiste, czyli wydawnicze oraz zaproszenia na imprezy literackie z nieomal całego świata. Także mniej oczywiste. Dzwoni ktoś w imieniu Edyty Górniak z propozycją, by Szymborska napisała teksty na nową płytę wokalistki.
Był 1996 rok, czyli również absolutny szczyt w karierze Edyty Górniak. To oznacza, że piosenkarka mająca całą scenę u stóp, prosiła poetkę, która nie miała doświadczenia w songwritingu, o napisanie autorskich (!) tekstów. Można oczywiście spłycić całą sytuację nakładając łatkę komercyjności takiemu posunięciu, chociaż i w tym założeniu kryje się ziarno prawdy. Bez wątpienia taka strategia marketingowa była w zamyśle genialna i możemy jedynie sobie wyobrazić jaki sukces mogłaby odnieść – natomiast nie jest to jedyny powód, przez który Rusinek odebrał taki telefon.
3. Żeby zrozumieć potencjał Szymborskiej jako tekściarki, trzeba bardziej zgłębić się w to, co dyktowało jej proces twórczy. Motywacja Nagrody Nobla brzmiała następująco:
Za poezję, która z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości.
Krótkie zdanie zawiera kluczowe cechy substancji poetyckiej autorki. Pisała o chwilach, szczegółach, rzeczach, które inni poeci lub po prostu ludzie często przeoczali. Wojciech Ligęza, analizując gry frazeologiczne poetki, zwraca uwagę na fundamentalny rys jej stylu:
Skłonność do zanurzania wypowiedzi w żywiole mowy codziennej staje się u Szymborskiej sposobem literackiego bycia, które kompromituje uroczystą oraz napuszoną formę.
Innymi słowy – poetka celowo pisała zwykłymi słowami, mową, którą słyszała na ulicy, w tramwajach czy w biurach.
4. Ale zaraz, jak to wszystko ma się do poezji śpiewanej?
Otóż magia pióra Szymborskiej jest też magią dobrego songwritingu. Na początku należy zaznaczyć, że nie ma jednej reguły, która pozwala stwierdzić na jakim poziomie stoi dany tekst. Możemy za to zaobserwować sprawdzające się techniki i fakt, że Szymborska zaskakująco dobrze się w nie wpasowuje.
Muzyczna liryka najlepiej działa, gdy jest bezpośrednia, napisana prostym językiem – aby przeżyć pełne doznanie estetyczne musimy jednocześnie rozumieć tekst i interpretować warstwę instrumentalną. Skomplikowane frazy uniemożliwiłyby cały proces. W tym, według mnie, tkwi fenomen i źródło zainteresowania poezją Szymborskiej przez artystów. Próg wejścia jest całkiem wysoki, nie każdy odnajdzie się już w trakcie pierwszego odsłuchu. Jednak każdy następny raz będzie powoli odkrywał kolejne warstwy znaczeń, wzbogacone emocjami przekazywanymi w melodii.
5. W kwestii samego Nic dwa razy pomaga jeszcze nienaganna metryka, która nie jest nadmiernie symetryczna, by była nudna, ale wystarczająco konsekwentna, by pozwalała na kreatywne wykonanie w najpopularniejszym metrum w muzyce współczesnej – 4/4:
Z punktu widzenia wersologicznego „Nic dwa razy” wydaje się najzupełniej typową, choć artystycznie ze wszech miar udaną, wdzięczną i lekką realizacją toku trocheicznego.
Krótko mówiąc – wiersz Nic dwa razy to idealna baza do eksperymentów muzycznych. Oczywiście, poezja zawsze będzie traciła na warstwie melodycznej w stosunku do tekstów pisanych z konkretnym rytmem w głowie, natomiast wiersze Szymborskiej mają własne tempo, które dobry artysta będzie potrafił ujarzmić.
6. Podsumowując, Wisława Szymborska nie musiała być dobrą tekściarką, aby i tak nią w pewnym sensie zostać. Jej wiersze stanowią bazę pod piosenki, które często oprócz komercyjnego sukcesu zyskują uznanie krytyków. Niemniej, jeśli istnieje jakaś alternatywna rzeczywistość, w której zgodziła się na propozycję Edyty Górniak, jestem niemal pewny, że oprócz bycia wybitną poetką, posiada również status genialnej tekściarki.
Autor tekstu: Kacper Basan