
Włosing – pielęgnacja włosów dla przyjemności, nie z obowiązku
Włosing: pielęgnacja włosów dla przyjemności, nie z obowiązku.
W mediach można natknąć się na całą masę pomysłów na self-care - by zwolnić bieg dnia i zrobić dla siebie coś miłego. Pamiętacie czasy pandemii COVID – 19? Staraliśmy się nie zwariować podczas siedzenia w domu, i z pewnością każdy z nas spróbował czegoś nowego - odnalazł nowe hobby lub po prostu zainteresował się czymś, na co nie miał do tej pory czasu. Kiedy świat zwolnił, my nagle zyskaliśmy więcej wolnych chwil, i nie do końca wiedzieliśmy, jak dobrze je wykorzystać. Myślę, że to właśnie wtedy kontent dbania i odnajdywania siebie na nowo nabrał nowego znaczenia, i rozpędu.
Wśród wielu pomysłów pojawiających się w Internecie, ja sama zainteresowałam się zjawiskiem zwanym włosing. Czym to jest? Jak działa i jak zacząć?
Włosing to nic innego jak świadome pielęgnowanie swoich włosów oraz skóry głowy. Tak jak na twarz nakładamy kremy nawilżające, kremujemy dłonie i stopy, również nasza głowa potrzebuje pielęgnacji. Nie jest to takie trudne jak może się wydawać!
Od czego najlepiej zacząć oraz jak stworzyć bazę pielęgnacyjną dla naszych włosów?
Najpierw warto skupić się na zrozumieniu swoich włosów - jakie są, czego potrzebują, i jak odpowiednio dobierać kosmetyki do takiej pielęgnacji? Tu pojawia nam się podział PEH, porowatość włosów oraz struktura włosa.
Na PEH składają się kolejno:
- proteiny,
- emolienty,
- humektanty.
Proteiny, najprościej mówiąc, odbudowują strukturę włosa, wypełniają łuski, dzięki czemu włosy są bardziej elastyczne, chronione przed zewnętrznymi zniszczeniami i bardziej się błyszczą.
Emolienty tworzą na włosach warstwę ochronną oraz widocznie je wygładzają. Zatrzymują również wodę w łuskach włosa, zapobiegając ich puszeniu.
Humektanty natomiast tę wodę „zgarniają”, ich główną funkcją jest nawilżanie włosów, dzięki czemu nie są one przesuszone.
Czym natomiast jest porowatość włosów? Mamy podział na trzy kategorie - włosy:
- wysokoporowate,
- średnioporowate,
- niskoporowate.
Rozróżnienie ich ułatwi poniższy rysunek ukazujący test na porowatość włosów.
Tak jak na naszej twarzy występują pory, również włosy mają tę cechę. Chodzi o to, jak bardzo włosy chłoną wodę i jak ich łuski reagują na płyny.
Włosy niskoporowate mają domkniętą łuskę. Oznacza to, że nie chłoną aż tak bardzo wody, nie są podatne na stylizacje - na przykład kręcenie loków czy robienie fal. Po całym dniu noszenia warkoczy i rozpleceniu ich, włosy nadal pozostają proste.
Włosy średnioporowate to najczęstszy typ. Mają lekko rozchyloną łuskę włosia, dobrze chłoną produkty do włosów, natomiast mają tendencję do puszenia się. Łatwo poddają się stylizacjom - efekt loków utrzymuje się długo, nawet bez użycia lakieru w sprayu.
Włosy wysokoporowate określane są jako te najbardziej problematyczne. Ale nie ma takiej pielęgnacji, która ich nie ujarzmi! Ten typ włosów najbardziej się przesusza, stosowanie kosmetyków nawilżających jest na porządku dziennym, i tu najlepiej unikać stylizacji na gorąco. Wysokoporowate włosy to też najczęściej te po zabiegach rozjaśniających.
Powyżej przedstawiony test występuje także pod bardziej znaną nazwą - „Test szklanki wody”. Wystarczy, że zanurzymy włos w zimnej wodzie i zostawimy na około 5 minut. Jak widać na grafice - włos niskoporowaty, który nie chłonie tak szybko i dobrze wody, będzie unosił się na powierzchni, włos średnioporowaty będzie w połowie, a wysokoporowaty – chłonący płyny najbardziej – będzie na dnie szklanki.
Przejdźmy do trzeciej ważnej kwestii, jaką jest struktura włosa. Tu warto zapoznać się z grafiką przedstawiającą ją z podziałem na włosy proste, falowane oraz kręcone.
Pół sukcesu za nami! Kiedy przyswoiliśmy już całą powyższą wiedzę, zanim zabierzemy się do wyboru odpowiednich kosmetyków, wystarczy, że:
- zbadamy porowatość naszych włosów,
- dowiemy się czego najbardziej potrzebują (PEH),
- poznamy ich strukturę.
Przechodząc do tworzenia bazy pielęgnacyjnej - podstawowy zestaw zawiera trzy etapy, ale wedle uznania można oczywiście go rozbudować. Zaczynamy od odpowiedniego szamponu. Jest mnóstwo produktów do wyboru - dla skóry przesuszonej, wrażliwej, mamy całą paletę szamponów dla włosów łamliwych, cienkich, długich, farbowanych, rozjaśnianych…
Warto zerknąć na opis i składniki, nie kierować się jedynie ładnym zapachem. Dla wrażliwej skóry głowy szampon mocno oczyszczający nie będzie skuteczny – może nawet spowodować więcej szkód. Tak samo szampon lekki i nawilżający nie pomoże włosom, które mocno się przetłuszczają. Bez obaw - każdy znajdzie coś dla siebie, a wszystko jest zawsze szczegółowo opisane na odwrocie butelki z kosmetykiem.
W drugim etapie mamy odżywkę oraz maskę do włosów. Jest to również pozycja obowiązkowa, ponieważ sam szampon nie odżywia włosów! Jego zadaniem jest oczyszczenie skóry głowy oraz samych włosów z zanieczyszczeń zewnętrznych, natomiast rolą odżywki jest dalsza pielęgnacja. Odżywkę można stosować na co dzień - po każdym myciu pozostawić na dwie lub trzy minuty i spłukać, natomiast maskę wystarczy użyć raz na tydzień, nałożyć na piętnaście czy dwadzieścia minut i zmyć.
W trzecim etapie pojawia się nam termoochrona, olejki zabezpieczające, sera do końcówek włosów i odżywki bez spłukiwania. To są już dodatki, ale dla „uzupełnienia całości pielęgnacji” są bardzo przydatne, a przede wszystkim skuteczne. Nakłada się je po zdjęciu ręcznika z włosów i przed suszeniem suszarką. Kosmetyki termoochronne zabezpieczają włosy przed ciepłym nawiewem, dzięki czemu nie przesuszają się one tak szybko.
Po zapoznaniu się z powyższymi wskazówkami, można śmiało zaczynać swoją przygodę z pielęgnacją włosów! Ostatni aspekt, już w formie ciekawostki, do stosowania dodatkowo, to metody OMO, MO, OOM, oraz MOO. Są to:
- Odżywka, Mycie, Odżywka,
- Mycie, Odżywka,
- Odżywka, Odżywka, Mycie,
- Mycie, Odżywka, Odżywka.
Jest to nic innego jak kolejność nakładania kosmetyków podczas mycia włosów. Oczywiście nie ma konieczności stosowania tych metod, zostawiam Wam je w formie wartych uwagi. W zupełności wystarczy klasyczne MO.
Wbrew temu, ile jest czynności do wykonania, by zadbać o swoje włosy, nie jest to takie trudne. Sam proces układania swojej pielęgnacji, tworzenia z tego rutyny czy też nawet szukanie kosmetyków do testowania i późniejszego stosowania, może stać się dobrą zabawą, a przy okazji być efektywne.
Zapewne szukając polecajek dotyczących kosmetyków, w mediach społecznościowych najczęściej natrafisz na drogie produkty popularnych marek. Nie warto przepłacać! Sama mogę Wam polecić dwie firmy, dostępne chociażby w drogeriach Rossmann, których produkty są całkiem tanie a bardzo skuteczne. Mam na myśli Isanę oraz OnlyBio. Zobaczcie sami - są, powiedziałabym, wręcz idealne na rozpoczęcie przygody z pielęgnacją włosów. Zachęcam również do prowadzenia własnych testów i szukania swoich idealnych kosmetyków. Mając w pamięci wszystkie informacje z tego artykułu, dalsza droga we włosingu jest prosta!